Witam kolegów !!!
Tak jak pisał kolega Tomek.Samo branie to połowa sukcesu,drugą jest wyholowanie ryby.Odczułem to boleśnie na własnej skórze.W Niedzielę miałem dwie ryby na kiju niestety obie się wypięły.Pierwsza po zacięciu zrobiła kilka młynków po czym odjechała z kołowrotka dobre dziesięć metrów,kolejne kilka młynków i....tyle ją widziałem

Po kilkunastu minutach kolejny kontakt.Branie tak delikatne jak sandaczowe.Dwa pstryknięcia,zacięcie i kolejny raz młynki tym razem byłem bardzo blisko sukcesu,niestety ryba wypięła się pod moimi nogami
Ale nic to jutro po pracy nad rzekę !!!
Pozdrawiam