Mariuszu, czemu zakładasz, że ktoś będzie się z ciebie śmiał?
Łowienie miętusa czy innej ryby wymaga pewnej wiedzy, umiejętności i sprzętu do ich połowu. Tego pierwszego i drugiego tobie nie brakuje. W wędkarstwie tworzą się specjalizacje, w których każdy dąży do pozyskania wiedzy w technice, która go najbardziej "kręci" oraz fizyjnego sprzętu do połowu określonych gatunków. Tak chyba jest zdecydowanie lepiej, jeśli chodzi o koszty zakupu sprzętu. Kiedyś a było to całkiem niedawno wędkowałem używając tyczki, federa i odległościówki, choć uwielbiałem ganiać ze spinem. Ale pewnego dnia nad Iną poznałem takiego faceta, co na imię mu dali Artur Furdyna i wszystko się od tamtego momentu zmieniło, z czego się bardzo cieszę, bo postrzegam obecnie wędkarstwo nieco inaczej i widzę jak wiele można zrobić dobrego, jeśli się tylko chce coś zrobić. Wracając do tematu kilka lat wstecz miętusa łowiłem na Inie na wysokości Modrzewia - odcinek nizinny metodą gruntową na rosówkę i wyniki były całkiem znośne. Słyszałem również, że dobre miejsca są na Inoujściu wybierałem ciemne doły pod drzewami. Obecnie, jeśli mam jechać na ryby z fotelem to wolę okres letni, bo w wyjazdach niemal zawsze towarzyszy mi moja córka Monika, która uwielbia przyrodę i czuje to coś, co nas wszystkich w wędkarstwie kręci.

Pozdrawiam,
