Wczoraj, również na łamach Kuriera Szczecińskiego ukazał się inny artykuł, także naciskający na zniszczenie naszej statutowej rzeki.
Nie mogłem znaleźć linku do niego, dlatego zamieszczam w formie foto.

Jutro wysyłam do gazety odpowiedź napisaną przez Artura w powyższym temacie.
Plecami do środowiska.
"Ciekawy" tekst pojawił się na łamach Kuriera 3 marca 09. Autor zarzuca gminom nad Iną brak „dbałości” o tę rzekę.Wg autora problem polega na tym, że nie daje się nią swobodnie spływać kajakami ! Takie postawienie sprawy bardzo dziwi, kajakarzy z prawdziwego zdarzenia. Rzeka jako element przyrody spełnia mnóstwo funkcji znacznie ważniejszych niż wygoda pseudo turystów w łódce, dla których problemem jest przeniesienie kajaka przez zwalisko rzeczne czy ocieranie się o płożące nad wodą gałęzie. Przede wszystkim to żywy ekosystem, którego każdy element współgra z pozostałymi i dzięki temu żyć mogą różne organizmy. Te „wstrętne” krzaki nadbrzeżne to między innymi miejsca bytowania milionów stworzeń od bakterii przez bezkręgowce aż po ssaki. Dzięki tak mnogiemu zamieszkaniu realizowany jest bardzo istotny aspekt rzeki związany z samooczyszczaniem. Wszelkie zanurzone w wodzie gałęzie porastają organizmy filtrujące, tzw. peryfiton. Te stworzonka wychwytując z wody unoszące się cząstki organiczne bardzo skutecznie oczyszczają wodę. Same rośliny w okresie wegetacyjnym „zjadają” ogromne ilości biogenów i tą drogą również realizują oczyszczanie rzeki . Jeszcze jednym istotnym zadaniem spełnianym przez nadbrzeżne krzewy i drzewa jest ograniczenie ekspozycji słonecznej, co pozwala zachować niższą temperaturę, gwarantującą lepsze natlenienie- możliwość życia najszlachetniejszych gatunków ryb i innych cennych w przyrodzie organizmów. Niezwykle istotnym zadaniem roślinności nadrzecznej jest stabilizacja brzegów, w czym wierzby stawiane są za przykład. Inny punkt to retencja wody. Każdy pień w wodzie powyżej Goleniowa, to spowolnienie fal wezbraniowych- powodziowych. Na koniec ważną istotą zakrzaczonych brzegów, nieprzewidzianą przez Stwórcę jest wychwytywanie śmieci wrzucanych przez ludzi do rzeki! To już całkiem wstydliwe świadectwo tragicznie niskiej świadomości ekologicznej mieszkańców dorzeczy. Gdy nie będzie zakrzaczeń na brzegach, cały ten plastikowy chłam spłynie prosto do Bałtyku i zalegnie na setki lat na jego dnie, skutecznie dobijając to ledwie dyszące morze. Wobec przytoczonych argumentów zarzut wobec przyrody, że jest taka a nie inna jest po prostu niesmaczny. Tym bardziej, że autor to absolwent przyrodniczej uczelni. Czas się zastanowić, czy przyroda jest dla nas i możemy z nią robić, co się żywnie podoba i wyginąć w niedalekiej przyszłości, czy też wreszcie dojrzeć i dać szanse przyszłym pokoleniom i sobie samym.
Proszę o zamieszczenie komentarza do tego artykułu.
Z wyrazami szacunku.
Artur Furdyna
Może wydrukują.
Zaczął się dla nas gorący okres. Właśnie dzisiaj byłem na konsultacjach dotyczących prac w zlewni Iny na trenie OT Choszczno. Na najbliższym spotkaniu naszego towarzystwa postaram się odnieść do problemu zagrożenia powodziowego w aspekcie retencji. Retencji pożądanej tylko okresowo przez pewne grupy nacisku.
Nadeszła chwila w której zdobywamy doświadczenie i przecieramy szlak dla naszych wpływów, wpływów związanym z kształtowaniem środowiska w pożądanym przez ekologów kierunku.
