Mirosław Kowalczuk napisał:
(...) Być może i z tego względu biorą się zapisy ograniczające wędkowanie od 1 października do 31 grudnia, choć zarybiając rz. Inę mamy zamiar w przyszłości jak tylko rozrośnie się stado lipienia udostępnić jej wody dla łowiących właśnie na sztuczną muszkę. Dziwię się tobie Krzysztofie, że mając takie umiejętności i wiedzę w łowieniu na sztuczną muchę nie odwiedzasz "naszej" rzeki w poszukiwaniu niezapomnianych chwil i przeżyć.
Bo Mirku dla mnie Ina to rzeka trochę za głęboka. Jest to typowo trociowa i spinningowa woda. Na muchę lubię płytsze rzeczki naszego okregu, takie jak Krąpiel, Krępa, Gowienica, Sąpólna, Ukleja czy Wołczenica. Tam można mnie spotkać bardzo często

Nie chodzi mi nawet o brodzenie, ale o odległość jaka dzieli ryby od powierzchni po której płyną owady. Na płytkich i czystych rzeczkach, odpowiedź ryb - szczególnie jelców - na nawet niewielkie wyloty owadów jest bardzo szybka.
Jest to o tyle fajne i selekcyjne, że łowiąc jesienią na suchą muszkę, raczej nie skłujemy pstrąga w jego okresie ochronnym. Na Pomorzu Zachodnim jelec podniesie się nawet do październikowej sieczki lub małej brązowej jęteczki, a pstrąg potokowy ma u nas natomiast problemy żeby się podnieść do
Heptagenia sulphurea - czyli tzw. cytrynówki i tylko czasami, w krótkich okresach roku podnosi się do dużego chrusta lub dużej jętki majowej. Dlatego kto przez cały rok u nas łowi na suchą muszkę, ten wie, że jelec po prostu jest podstawą takiego klasycznego łowienia.
Zapisy biorą się z tego, że "normalnym" muszkarzom nie mieści się w głowie, jak można by otwierać rzekę na jesień ze względu na jelca
Lipień jest tą przepustką,
tylko i wyłącznie ze względu na gust większości muszkarzy. Jednak gust i osobiste preferencje większości - nie powinny moim zdaniem odbierać mi radości jesiennego łowienia jelców na naszych rzeczkach pstrągowych (o wiele zasobniejszych w jelca niż w pstrąga).
Jako, że lubię małe rzeczki i suchą muchę oraz uwielbiam popołudniowe rójki owadów w słońcu na tle polskiej złotej jesieni, a nie interesuje mnie łowienie ostatnich lipieni w przetrzebionej Drawie, Dobrzycy i Piławie, jeżdżę na jelce na rzeczki zapomniane.
Szkoda tylko, że muszę jechać tak daleko i wydawać tyle kasy na pociągi. Dlatego wysłałem list do naszego biura okręgu PZW w tej sprawie.
Proszę Prezesa i członków TPRIiG o poparcie moich propozycji skierowanych do ZO PZW Szczecin, by zapis "od 01.09. zakaz wędkowania", zastąpić "od 01.09 dozwolona tylko metoda muchowa".
Pozdrawiam serdecznie
Krzysiek