Towarzystwo Przyjaciół Rzek
Iny i Gowienicy

W Kurierze > Bajoro a nie rzeka

Stargard Szczeciński. Koryto Iny jest tak zanieczyszczone odpadami i zarośnięte krzewami, że bardziej przypomina bajoro niż rwącą rzekę – uważają mieszkańcy i wnioskują o jak najszybsze udrożnienie Iny. Jednak według służb melioracyjnych wszelkie plany oczyszczenia koryta rzeki są blokowane przez ekologów.

Jest to wstęp do artykułu prasowego jaki ukazał się w w dniu 16.02.2011r w Kurierze Szczecińskim. Całość artykułu jest dostępna na stronie gazety Kurier Szczeciński pod adresem:  http://24kurier.pl/W-Kurierze/Bajoro-a-nie-rzeka

Zamieszczamy na naszej stronie odpowiedź w powyższej sprawie jaką zamieścił na łamach strony internetowej w/w gazety - KOMENTARZE V-ce Przewodniczący TPRIiG Krzysztof Filocha. 

Pani Danuta Grzesiewicz za krótko pracuje w Oddziale Terenowym Stargard ZZMiUW aby wiedzieć, że TPRIiG tam gdzie widzi potrzebę a nawet konieczność prac regulacyjnych uzgadnia je dla dobra mieszkańców miast i wsi. I takie uzgodnienie miało miejsce zeszłego roku w przypadku prac na rzece Inie w Stargardzie Szczecińskim aż do Klępina. Prace nie ruszyły do tej pory głównie ze względów proceduralnych jak i finansowych. Nie jesteśmy zaślepieni jak sugeruje wypowiedź Pani Danuty i uważamy, że tereny zurbanizowane winny być chronione szczelnym obwałowaniem i utrzymaniem drożności koryta. Natomiast nigdy nie będzie zgody na prace przyspieszające spływ w rzece głównej powyżej Stargardu oraz na dopływach czwartego czy piątego rzędu. Woda powinna pozostać retencjonowana jak najdłużej tam gdzie opadła. Jeżeli mimo wszystko na skutek gwałtownych czy długotrwałych opadów wystąpi fala powodziowa to miejscem jej spłaszczenia są terasy zalewowe. Takimi naturalnymi polderami zalewowymi są Polder Witkowski i Tychowski.. Pani Danuta Grzesiewicz nie powiedziała panu redaktorowi, że do 17 stycznia w momencie kiedy mieszkańcy byli podtapiani, ZZMiUW przepompowywał wodę z terenów zalewowych do rzeki Iny. Po moim telefonie do jednego z pracowników OT Stargard z zapytaniem dlaczego przepompownia tłoczy wodę z Kanału Rzeplińskiego odwadniającego Polder Witkowski w okresie poza wegetacyjnym, pompy wyłączono. Myślę, że bojąc się nagłośnienia takiej sytuacji, że mieszkańcy Stargardu zalewani są za pieniądze z własnych podatków. Dlaczego nie powiedziała Pani, że po wyłączeniu pomp, OT Stargard Szczec. specjalnie przerwał wał na Polderze Tychowskim powyżej Stargardu aby grawitacyjnie spowodować odprowadzenie z niego wody. Mam na to dowody w postaci zdjęć. Czyżby interes Agrofirmy Witkowo był ważniejszy od dobytku mieszkańców Stargardu Szczec oraz prawidłowej pracy oczyszczalni ścieków w naszym mieście. Takich nieprawidłowości które rzutują na problemy powodziowe sporej grupy mieszkańców naszego miasta jest więcej. Np. most na Limanowskiego blokujący spływ wód, zawężone światło sztolni pod młynem na kanale młyńskim, przepustowość Małej Krąpieli, zasypany rów odwadniający przy ulicy Drzymały. A może powie Pani mieszkańcom dlaczego przelewy wałowe powyżej Stargardu zasypane są workami z piachem.
Pamięta Pani powódź w 1979 roku kiedy rzędne korony kilkuletnich wałów letnich oraz ich przelewów powyżej naszego miasta były wyższe o około 70 cm. Stargard wtedy tonął. Zadam pytanie dlaczego pomimo, że stany wód w czasie powodzi 2008 r. był wyższy i rzeka Krąpiel bardziej zarośnięta taka katastrofalna sytuacja się nie powtórzyła. Proszę odpowiedzieć czytelnikom jakie plany i po co?, ma ZZMiUW w Szczecinie odnośnie budowy wałów zimowych nad Iną powyżej Stargardu oraz nad Małą Iną. Proszę odpowiedzieć dlaczego inwestycja pogłębienia Krąpieli od Krzywnicy do Gogolewa (notabene przez nas uzgodniona, czego do dzisiaj żałuję) nie zdała egzaminu i mieszkańcy Krzywnicy swoją wioskę nazywają dalej Małą Wenecją. Nie udało nam się zablokować melioracji Małej Iny na wysokości Lubiany. Teraz doszła nowa robota z programu PROW polegająca na pogłębieniu tego cieku w km 17+210 – 31+352. Czyje tereny graniczą z rzeką. Czyj interes jest ważniejszy? Dla kogo będą wykonane te prace, które przyśpieszą spływ i spowodują w przyszłości napływa ogromnej masy wody z dorzecza na Stargard . Powoli uświadamiamy mieszkańców zalanych terenów kto ponosi za to odpowiedzialność. Już wkrótce przyjdzie czas na rozmowy z włodarzami naszego miasta. Mam wrażenie, że znają oni problem ale zamiatają go pod dywan. Jednak oświadczam już dłużej tak się nie da.
Sprawa Sokoli była w KZGW w Warszawie teraz wróciła do RZGW Szczecin. Pytam się dlaczego? Czyżby melioracja dopływów była aż tak drażliwą sprawa. Może ktoś zaczyna powoli rozumieć, że zwiększony spływ z małych cieków to powódź w dużej rzece. Dlaczego nie planuje się budowy powyżej Stargardu kilku płytkich tzw. zbiorników suchych. Np. w okolicy Żukowa, Sadłowa czy Suchania.
Odnośnie Sokali przypomnę tylko, że wg Prawa Wodnego cieki naturalne nie są urządzeniami melioracji podstawowej a RDW też po coś powstała.

Na koniec zapytam co z mapami zagrożenia i ryzyka powodziowego. Dlaczego nie powstały do dzisiaj plany zarządzania ryzykiem powodziowym?
Może zacznijmy opisywanie przyczyn powodzi w naszym mieście (i nie tylko) od naświetlenia rzeczywistych jej powodów a nie zwalajmy winy na ekologów.

Niestety problem powodzi jest bardziej złożony z powodu rolnictwa. Rolnicy nie przyjmują do wiadomości, że ich tereny mogą być miejscem zatrzymania wód powodziowych. Mamy tak skonstruowane Prawo Wodne, że mogą oni żądać od skarbu państwa odszkodowania za obniżone plony lub ich utratę z powodu powodzi czy podtopień. Mamy dziwnie skonstruowane przepisy ponieważ taki mechanizm nie obowiązuje w drugą stronę i nie słyszałem aby ktokolwiek występował na drogę sądową w sprawie roszczenia do odszkodowań za okres suszy! Wynikało by z tego, że państwo jest w stanie zapanować nad żywiołem jakim jest woda ale nie nad jej brakiem. A prawda jest taka, że żywioł powodzi czy suszy jak występuje w ekstremalnych wielkościach jest niestety nie do opanowania. Dochodzi przez to do tego, że firmy rolnicze występują o odszkodowania od Skarbu Państwa ale o ubezpieczeniu się wcześniejszym nawet nie myślą. Nie wszyscy wiedzą, że Agrofirma Witkowo sądzi się ze Skarbem Państwa za powódź z 2008 r. o około 3 miliony 200 tysięcy złotych . Aby zobrazować bardziej, są to kwoty zbliżone do dopłat unijnych jak się nie mylę za rok 2006 lub 2007 tej firmy (informacja prasowa). Takie wystąpienia o odszkodowania są swoistą formą nacisku grupy ludzi którzy i tak dużo korzystają z redystrybucji płaconych przez nas wszystkich podatków. To tłumaczy też dlaczego instytucje państwowe są takim bogatym firmom uległe.

Powiem jeszcze inaczej ZZMiUW w Szczecinie na utrzymanie wód i urządzeń melioracji wodnych podstawowych służących przede wszystkim Agrofirmie Witkowo przeznaczył w tamtym czasie ponad 64% środków finansowych przeznaczonych dla całego powiatu stargardzkiego. W roku 2011 sam projekt budowy walów zimowych na Polderze Witkowskim i Tychowskim będzie kosztował podatników 200 tysięcy złotych. Wałów mogących zagrozić części mieszkańców Stargardu.
Ponadto rolnicy domagają się melioracji cieków naturalnych natomiast ich rowy i dreny czyli urządzenia melioracji szczegółowej są katastrofalnie zaniedbane. Na obszarach zalewowych gdzie winny być łąki są pola orne. Nikt im nie broni ale za takie działania gospodarcze niech ponoszą sami odpowiedzialność. Szary obywatel nawet nie zdaje sobie sprawy ile kosztuje go rolnictwo w Polsce. Gdyby rolnik miał wykonać te prace we własnym zakresie stwierdziłby, że skórka nie warta jest wyprawki. A prawda wygląda tak, że prace regulacyjne na dopływach stwarzają zagrożenie powodzią w niższych częściach zlewni.
Dlatego już dawno w obrębie cieków naturalnych winny być stworzone strefy buforowe oraz wykonane zgodnie z art.79 ust.2 ustawy Prawo wodne studium ochrony przeciwpowodziowej ustalające granice zasięgu wód powodziowych. Studium to powinno zawierać obszary służące przepuszczeniu wód powodziowych czyli obszary tzw. bezpośredniego zagrożenia powodzią. Wiązałoby się z tym obniżenie np. podatków gruntowych dla właścicieli terenów czy inne udogodnienia. Ponadto koniecznością uprawy roślin np. o skróconym okresie wegetacji czy gatunków traw może mniej szlachetnych czy wydajnych ale odporniejszych, przypisanych do środowiska zalewowego.

Nasi Sponsorzy

Copyright © Towarzystwo Przyjaciół Rzek Iny i Gowienicy 2019
Wdrożenie strony: Jacek Nadolny w oparciu o CMS Joomla

Strona zbudowana w oparciu o szablon
TFJ Green - Joomla 3 Templates