Towarzystwo Przyjaciół Rzek
Iny i Gowienicy

Bałtyk wspólnym morzem

Uczestnictwo w warsztatach strategicznych na temat przyszłości rybactwa na Bałtyku i Bałtyku w ogóle skłoniło mnie do paru przemysleń, którymi sie z wami dzielę.

Przyroda nie zna spoczynku. W jej łonie cały czas coś na coś wpływa, coś się zmienia. Do czasu pojawienia się człowieka były to współzależności naturalne i zmiany zachodziły generalnie powoli. Człowiek jednak wraz ze swym rozwojem zaczął oddziaływać  na środowisko naturalne w stopniu, jakiego Natura dotychczas nie znała. Żaden z żyjących na Ziemi gatunków nie wywierał dotychczas tak ogromnej presji  na swe otoczenie, jak My, Ludzie.  Żaden gatunek, poza nami, nie jest w stanie tej presji kontrolować.  Od Naszego, Ludzi,  dalszego postępowania zależą losy Świata, jaki znamy. Świata kilkudziesięciu milionów gatunków żywych stworzeń, zamieszkujących wszystkie morza i lądy, a także atmosferę.

Bałtyk wspólnym morzem

Jednym z podstawowych elementów Przyrody jest Morze, kolebka życia. Większość mórz jest ogromna i otacza lądy. Są jednak morza małe, w mniejszym lub większym stopniu otoczone lądem. Podobnie jak rzeka nie jest kreską na mapie, lecz wypadkową zdarzeń przyrodniczych zaistniałych na całej powierzchni, z której zbiera i odprowadza wody, morze także nie jest tylko niebieska plamą, lecz niezwykle skomplikowanym ekosystemem, w ogromnym stopniu zależnym od otaczających go lądów.  Im bardziej otoczone, tym ta zależność jest łatwiejsza do zauważenia. Dotychczas, niestety, morza raczej traciły na swej bioróżnorodności za sprawa sąsiedztwa gęsto zaludnionych lądów.  Do takich mórz należy Bałtyk, jedno z najmniej słonych mórz. Niskie zasolenie to efekt zasilania wodami rzek wpadających do naszego morza, przy jednocześnie bardzo małej wymianie wód z morzem pełno słonym, Północnym. Ostatnia istotna wlewka słonej wody z Atlantyku miała miejsce 20 lat temu. Zlewnia Morza Bałtyckiego, jednego z najmłodszych mórz świata, to obszar kilkunastu państw. Na tym terenie mieszka 80 milionów ludzi. Połowa z nich to Polacy.

Bałtyk wspólnym morzem

Wielu z Rodaków na śródlądziu nie utożsamia się z Bałtykiem, tymczasem każdy Polak ma wpływ na to co dzieje się z tym ekosystemem. Każda kropla wody z terytorium naszego kraju trafia rzekami do głównego odbiornika wszystkich naszych „grzechów” przeciwko przyrodzie. Tam lądują nasze nie oczyszczone ścieki, śmieci niefrasobliwie wyrzucone byle gdzie, nadmiar nawozów, środki ochrony roślin i tysiąc innych rzeczy, które powinny być poddane recyklingowi lub utylizacji. Oczywiście nie jesteśmy jedyni, ale jako połowa nadbałtyckiej populacji powinniśmy w połowie czuć się odpowiedzialni za stan Naszego Morza. Nasze rzeki to tarliska większości ryb zamieszkujących wody Bałtyku. Nawet ryby tak pospolite jak płotka odbywają wędrówki do rzek.  Zabudowując je tamami, oraz zanieczyszczając, przecięto naturalne szlaki migracyjne. Niektóre gatunki na wskutek tych działań już wyginęły. To jesiotr oraz łosoś. W kolejce czeka kilka innych gatunków ryb jak kuzynka sledzia - aloza, czy  morska odmiana szczupaka (jest istotnie różny genetycznie od śródlądowego kuzyna), węgorz czy mylone z rybami minogi. Zagrożone wyginięciem są także tak wspaniałe zwierzęta jak nasz bałtycki waleń- Morświn oraz nasze foki. Pewne czynniki, mające wpływ na pogorszenie warunków bytowania tych zwierząt, nie są bezpośrednio wynikiem ludzkich działań, jak zanik pokrywy lodowej w Zatoce Botnickiej, gdzie foki rodzą swe młode. Nawet tu jednak człowiek nadmierną  produkcją gazów cieplarnianych przyczynia się do pogorszenia jakości środowiska i ocieplenia klimatu, czego skutkiem jest zmniejszenie pola lodowego na północnym Bałtyku.  Inne, jak  regulacje i zabudowa rzek dla patrykularnych interesów, nieodpowiedzialne połowy stad tarłowych łososiowatych  i  innych, jak kłusownictwo na tarliskach, to już „ludzkie” dzieło. Jeśli mamy zachować dla Nas i następnych pokoleń świat takim, jakim go zastaliśmy, musimy zacząć działać.

Bałtyk wspólnym morzem

Nie jesteśmy sami. Na rzecz ratowania Bałtyku, a także naszych rzek, i całej przyrody w ogóle działa coraz liczniejsza rzesza organizacji pozarządowych( NGO) tak polskich, jak i z innych państw nadbałtyckich. W krajach Unii Europejskiej opinie tych organizacji mają istotny wpływ na działania wywierające wpływ na środowisko. Również w naszym kraju takie organizacje jak „Klub Gaja”, „Eko Unia”, „Federacja Zieloni”, Fundacja „Nasza Ziemia”, „Greenpeace” czy „ WWF” aktywnie działają na rzecz środowiska, a ich opinie są uwzględniane przez obecny Rząd. Szkoda, że w tych szeregach nie widać dwóch najczynniejszych „użytkowników” przyrody- wędkarzy i myśliwych.  Nie widać też środowisk rybaków. Co prawda WWF od lat współpracuje z magazynem „Wędkarski Świat”, jednak wśród Nas,  wędkarzy szeregowych niewielu nadal jest aktywnych obrońców przyrody, mimo statutowego obowiązku, a moglibyśmy i powinniśmy stanowić istotne zaplecze dla szerzenia nowoczesnego podejścia do ochrony środowiska i  korzystania z niego w sposób odpowiedzialny i jak najmniej szkodliwy. Czas najwyższy to zmienić. Im większe będzie poparcie społeczne dla dążeń przyjaznych Naturze, tym łatwiej będzie taką drogą podążać zarówno na szczeblu Rządowym, jak i Samorządowym. Każdy wędkarz Strażnikiem Przyrody. Są ludzie, którzy nie łowiąc ryb, robią dla naszych wód więcej od nas. Pomóżmy im. Razem szanse są większe.

Wodom Cześć
Artur Furdyna

{mos_fb_discuss:1}

Nasi Sponsorzy

Copyright © Towarzystwo Przyjaciół Rzek Iny i Gowienicy 2019
Wdrożenie strony: Jacek Nadolny w oparciu o CMS Joomla

Strona zbudowana w oparciu o szablon
TFJ Green - Joomla 3 Templates