Towarzystwo Przyjaciół Rzek
Iny i Gowienicy

Akwakultura vs. dziki łosoś: niewygodna prawda

Gdy na dobre rozszalała się debata na temat utrzymania w środowisku morskim bazującej na systemie klatkowym akwakultury, zawrzało i zaistniała sytuacja „nasze zdanie kontra ich zdanie”.

Opinia publiczna jest zdezorientowana. Ochotnicze organizacje pozarządowe i osoby prywatne stają naprzeciw profesjonalistom od public relations opłaconym, aby nakręcać tą gałąź gospodarki. Brak tutaj wiarygodności.
Pomocne może być, więc przedstawienie ustalonych, niezaprzeczalnych faktów i wyciszenie niepotrzebnej retoryki. Nigdy nie zaszkodzi spojrzeć z boku na „własne podwórko”.
Islandia, gdzie zdrowy narybek migrującego dzikiego łososia atlantyckiego jest niezwykle cenny ze względu na sportowe wędkarstwo (na niektórych rzekach $12.000 tygodniowo od wędki), doprowadziła do niemal całkowitego zaprzestania klatkowej hodowli genetycznie manipulowanego krajowego łososia na otwartych wodach. (Nawiasem mówiąc, w innym bardzo znaczącym porównaniu z Kanadą, Islandia również bardzo starannie zarządza swoimi zasobami dorsza.)W Norwegii (gdzie to się głównie zaczęło), jest to udokumentowany i powszechnie akceptowany fakt, że nienaturalne skupiska miliardów morskich larw wszy, produkowanych w konsekwencji hodowli klatkowej milionów łososi, całkowicie dziesiątkują dzikie skupiska atlantyckiego łososia i wchodzącej do morza troci, poprzez zatruwanie migrujących w tamtą stronę smoltów łososia na fiordach.W morskich zatokach na zachodzie Szkocji, dzieje się praktycznie ten sam proceder, (co również jest stwierdzonym i udokumentowanym naukowym faktem). Istotnie, Szkoci zakazali utrzymywania klatek w morzu na wschodnim wybrzeżu ze strachu przed ingerencją przemysłu w szeroko znane na świecie łososiowe potoki, które wpływają do Morza Północnego. W Irlandii było podobnie. Pewne dziesięcioletnie badanie naukowe, kierowane przez wybitnego brytyjskiego badacza Derek’a Mills, stwierdza następująco: „Relacje wykazane w tym badaniu wskazują, że morska wesz pochodząca z morskich farm łososia jest główną przyczyną załamania populacji [łososia] zaobserwowanej przy akwakulturze na obszarze zachodniej Irlandii. W celu uzdrowienia zmniejszonej populacji na tym obszarze, konieczne jest zapewnienie redukcji wszy morskiej do prawie zerowego poziomu w okresie wiosennym i w czasie migracji smoltów.”Złośliwa zależność pomiędzy plagą wszy morskiej związaną z klatkową hodowlą a załamaniem się, w przeciągu dekady, dzikiej populacji w bezpośrednio powiązanych rzekach, jest w Europie bezdyskusyjna. W Kanadzie jest natomiast nadal kwestionowana. Chcą żebyśmy wierzyli, ze jest to jedynie przypadek, że dzikie populacje się zmniejszają na obu wybrzeżach, adekwatnie do rozwoju morskich hodowli klatkowych, w rzekach z nimi sąsiadujących; że jest to fakt niezwiązany z przemysłem, oraz że musi mieć to związek z innym, niezdefiniowanym i jeszcze niezrozumiałym czynnikiem.Otwarcie mówiąc, nie jest to raczej możliwe w żaden sposób.W wewnętrznej zatoce Bay of Fundy, w przeciągu dekady, kiedy rozwijały się hodowle łososi w otwartych klatkach, populacja dzikich łososi zupełnie załamała się w 33 rzekach – 23 w Nowej Szkocji i 10 w Nowym Brunszwiku.Powstanie akwakultury łososi na południowym wybrzeżu Nowej Funlandii zbiegło się już „przypadkowo” ze znacznym zmniejszeniem powrotu dzikich łososi do co najmniej jednej sąsiadującej rzeki, podczas gdy, niesąsiadujące rzeki pozostały zdrowe. Przez aktualną ekspansję morskich klatek można oczekiwać dalszych zniszczeń i strat. Tak jak w Norwegii, Szkocji, czy Irlandii.To są ustalone fakty – bez koloryzowania.Te same morskie wszy powodują główny problem dla akwakultury przemysłowej, ponieważ zamknięte ryby musza być chemicznie odwszawiane. Chemikalia te są kontrowersyjne do tego stopnia, że eksperci od spraw zdrowia ostrzegają konsumentów przed spożywaniem hodowlanego łososia – a grupy zajmujące się skorupiakami wskazują na zatrucia występujące w okolicach klatek łososi.Faktycznie, użycie antymikrobowych substancji na jedzenie (definiowanych również jako antybakteryjne leki, antywirusowe substancje, przeciwgrzybiczne środki oraz przeciwpasożytnicze leki) jest widziane z coraz większą obawą i niechęcią we wszystkich środowiskach. Przemysł również cierpi z powodu (prawdopodobnie niesłusznej) złej opinii obiegowej na temat tego, w jaki sposób mięso łososia hodowanego w klatkach jest sztucznie zabarwiane na pomarańczowy kolor, aby imitować mięso dzikiej ryby. (Niebarwione, jest nieatrakcyjnie szare.)Jest również niezaprzeczalnym faktem, że przemysłowa akwakultura stymuluje ekonomiczny wzrost w wiejskich regionach Kanady Atlantyckiej i Kolumbii Brytyjskiej. Tylko z tego powodu, przemysł ten otrzymuje znaczące polityczne i rządowe wsparcie.Jednak w miarę jak publiczna debata intensyfikuje się, powstaje ryzyko dla tego przemysłu w postaci niszczącego, zaawansowanego bojkotu konsumentów na te produkty w Stanach Zjednoczonych, podobnego do sytuacji dotyczącej miecznika/rtęci – stąd bardzo agresywna przemysłowa polityka sterowania opinią publiczną. Nieprawdopodobnie, rząd Kanady angażuje się w te same praktyki. Taka postawa, została jednak skrytykowana i podważona przez głównych audytorów z Kanady, Nowego Brunszwiku, Nowej Funlandii & Labradoru oraz z Kolumbii Brytyjskiej.Rozwiązanie jest na wyciągniecie ręki.
Wydaje się aktualnie, że przemysł akwakultury łososi zostanie zmuszony do używania zamkniętych, odgrodzonych pojemników (oddzielających klatkowe i dzikie ryby), gdzie chemiczna zależność, ryzyko chorób oraz pasożytów, niebezpieczeństwo ucieczki, bądź uszkodzeń w czasie sztormów zostanie znacznie zmniejszone.Jak również do zminimalizowania zagrożenia dla dzikich łososi ze strony pasożytów, chorób oraz zmian genetycznych oraz konkurencji w środowisku naturalnym z łososiami z akwakultury, którym udało się przedostać. Wiodący projekt demonstracyjny jest właśnie prowadzony w Kolumbii Brytyjskiej.Mniej pewne jest jednak, czy ta zmiana zostanie wprowadzona odpowiednio szybko, aby zdążyć uniknąć kompletnej dewastacji populacji kanadyjskiego dzikiego łososia na obu wybrzeżach. Nie nauczyliśmy się niczego na europejskim doświadczeniu i zamierzamy je najwidoczniej powtórzyć.

Jim Gourlay, 10. luty

Nasi Sponsorzy

Copyright © Towarzystwo Przyjaciół Rzek Iny i Gowienicy 2019
Wdrożenie strony: Jacek Nadolny w oparciu o CMS Joomla

Strona zbudowana w oparciu o szablon
TFJ Green - Joomla 3 Templates