Towarzystwo Przyjaciół Rzek
Iny i Gowienicy

Witamy, Gościu
Username: Password: Zapamiętaj mnie
Sprawy naszego towarzystwa

TEMAT: Media - nasze sprawy

Media - nasze sprawy 10 lata 2 tygodni temu #873

  • Mirosław Kowalczuk
  • Mirosław Kowalczuk Avatar
Pozwolę sobie zamieścić link do artykułu jaki w dniu dzisiejszym otrzymałem od Prezesa TPRIiG Artura Furdyny. Tytuł już sam mówi za siebie.
"Powrót do natury uratuje nas przed falą"

Podany adres należy skopiować i wkleić do przeglądarki.

polskatimes.pl/fakty/kraj/135168,powrot-...id,t.html#material_2

"Powrót do natury uratuje nas przed falą

Z Robertem Wawrętym, inżynierem środowiska, prezesem fundacji Towarzystwo na rzecz Ziemi, rozmawia Mira Suchodolska

Zmarnowaliśmy te dwanaście lat, które minęły od ostatniej wielkiej powodzi. Owszem, wybudowaliśmy trochę wałów przeciwpowodziowych, wyprostowaliśmy setki kilometrów rzek, ale nie na wiele się to zdało. Zwłaszcza że te metody uznawane są już na świecie za przestarzałe.
Bo dotychczasowe powodzie radykalnie zmieniły w wielu państwach poglądy na metody ochrony przeciwpowodziowej. Wpłynęły na to z jednej strony nieskuteczność i zawodność tradycyjnych środków ochrony przeciwpowodziowej, a z drugiej - potrzeba ochrony cennej przyrody dolin rzecznych. Dziś Europa realizuje kompleksowe programy ochrony przeciwpowodziowej. Szczególne osiągnięcia mają tutaj Niemcy.

Bo też Niemcy są krajem, który chyba najbardziej ucierpiał z powodu powodzi. Mam tu na myśli zwłaszcza Ren: najpierw został uregulowany, potem systematycznie wylewał, niszcząc m.in. stare miasto w Kolonii. Teraz nasi zachodni sąsiedzi starają się doprowadzić rzekę do stanu naturalnego - odzyskują tereny zalewowe, niegdyś mu odebrane, poszerzają obwałowania, aby rzeka, wylewając, powodowała jak najmniejsze straty.
Z Renem to było tak, że w celu poprawienia jego żeglowności w latach 1928-1977 uregulowano górny odcinek biegu tej rzeki od Bazylei aż do Iffezheim i zbudowano na nim 10 stopni energetycznych i obwałowano. Wycięto przy tym lasy łęgowe, które rosną właśnie w dolinach rzek i są naturalnym rezerwuarem wód powodziowych. Z tego powodu znacznie zmniejszyło się bezpieczeństwo przeciwpowodziowe dla obszaru na północ od zapory Iffezheim. Miasta, które przed 1955 r. były zalewane przez powódź raz na 200 lat, są obecnie zagrożone nawet co 50 lat. Teraz z tej przesadnej regulacji rzeki trzeba ograniczyć. Dzięki pracom prowadzonym w ramach zintegrowanego programu Renu zamierza się osiągnąć stan bezpieczeństwa powodziowego, jaki na tym obszarze istniał przed budową stopni wodnych. Planuje się też znaczne odtworzenie połaci łęgów nadreńskich.

To przedsięwzięcie wymagające wielkiej pracy i równie wielkich nakładów finansowych.
Ale się opłaca. Na terenie Niemiec i Francji przewidziano odzyskanie 6,8 tys. hektarów powierzchni umożliwiającej przyjęcie 260 mln metrów sześciennych wody, z czego aż 170 mln metrów przypada na obszar Badenii-Wirtembergii. Uzyskanie tego efektu będzie możliwe między innymi dzięki budowie szeregu polderów, czyli swojego rodzaju bocznych zbiorników retencyjnych, oraz odsunięciu obwałowań od rzeki. Interesującym przedsięwzięciem jest też metoda zwiększenia zdolności do zatrzymywania wody w okolicach Breisach. Zaplanowane prace obejmują poszerzenie terasy zalewowej na prawym brzegu górnego Renu.

Chodzi o to, aby zwiększyć obszar, gdzie woda może się swobodnie rozlewać, nie czyniąc krzywdy ludziom.
Chodzi o to, żeby oddać rzece przestrzeń i obniżyć wysokość fali powodziowej. Jeśli woda nie zalewa siedzib ludzkich, trudno przecież mówić o powodzi, prawda? Dlatego w rejonie Breisach dla uzyskania ok. 25 mln metrów sześciennych pojemności retencyjnej na powierzchni ok. 500 ha przewiduje się wybranie ok. 28 mln metrów sześciennych żwiru. Rozwiązanie to w prosty sposób pokazuje, że retencję można również uzyskiwać, niekoniecznie budując nowe obiekty hydrotechniczne.
Wiem, że nie tylko nad Renem próbuje się wykonać podobne prace.
W całych Niemczech prowadzone są podobne programy. Na przykład program ochrony przeciwpowodziowej w Rotenburgu nad Fuldą. Został opracowany pod wpływem katastrofalnych powodzi, które nawiedziły ten teren w latach 1984 i 1995. A stało się tak dlatego, że począwszy od XVII w., koryto Fuldy było przekształcane w wyniku meliorowania i regulacji brzegów. W ramach programu ekologicznej ochrony przeciwpowodziowej powstało ok. 20 ha płycizn, 20 ha terenów bagiennych oraz ok. 20 ha lasów łęgowych. Zaplanowano poszerzenie sztucznego koryta rzeki. Realizacja wszystkich zaplanowanych działań pozwoli na obniżenie wysokości fali powodziowej z 1995 r. o ok. 60 cm. W całych Niemczech budowane są poldery, poszerzane są obwałowania oraz prowadzone są na szeroką skalę działania z zakresu renaturyzacji rzek. Działa się także na rzecz tzw. odpieczętowywania środowiska, czyli zamiany nieprzepuszczalnych pokryć gruntów użytych np. do budowy parkingów na bardziej przepuszczalne, umożliwiające wsiąkanie wody do gleby.

A jak wygląda to w Polsce?
U nas uderzająca jest anachroniczność myślenia i działania. Ochrona przeciwpowodziowa polega przede wszystkim na regulowaniu rzek, budowie bądź dalszym podwyższaniu obwałowań oraz budowie zbiorników zaporowych. Są to działania przypadkowe, chaotyczne, niewynikające z kompleksowych planów ochrony przeciwpowodziowej. Jeśli już z czegokolwiek wynikają, to z układów politycznych i silnej presji lokalnych społeczności, którym od lat wmawia się, że jedyną skuteczną formę ochrony stanowi zabudowa rzek. W rezultacie projekty regulacji przekształcają małe cieki w rowy melioracyjne o trapezowym przekroju koryta. Powoduje to łańcuch negatywnych skutków, m.in. intensyfikację zjawisk powodzi i suszy, a także nakręcanie spirali dodatkowych nakładów finansowych potrzebnych na utrzymanie już wykonanych obiektów (często "chroniących" pastwiska i inne użytki zielone) i likwidację ich ujemnych oddziaływań. Za szczyt absurdu należy uznać prace wykonywane pod hasłem ochrony przed powodzią na wysokości fragmentów lasów łęgowych wymagających okresowych zalewów, a także innych podmokłych siedlisk. Tym wszystkim działaniom prowadzącym w wielu przypadkach do zwiększenia zagrożenia powodziowego towarzyszy zabudowa terenów zalewowych. Cóż z tego, że wykonujemy tzw. mapy terenów zalewowych informujące ludzi o ryzyku zagrożenia powodzią, skoro w bezpośrednim sąsiedztwie rzek i potoków pojawiają się kolejne domostwa. Zapisy prawa polskiego okazują się bowiem zbyt miękkie, ponieważ nie wynika z nich bezwzględny zakaz inwestowania w terenie zalewowym, co w konsekwencji prowadzi do wzrostu strat materialnych podczas powodzi.

Myśli Pan, że w Polsce możliwa jest efektywna i przyjazna środowisku ochrona przeciwpowodziowa?
Oczywiście, że tak. Uważam na przykład, że powinno się ograniczyć zakres prac przewidzianych w programie "Poprawa bezpieczeństwa przeciwpowodziowego Wisły Środkowej od Koszyc do Płocka", który ma kosztować 66 mln euro, a obejmuje budowę i modernizację ostróg nadwiślańskich oraz podwyższenie obwałowań. W zamian lepiej jest wybudować, jak proponuje nasze stowarzyszenie, cztery poldery w miejscowościach: Świeciechów, Gołąb, Stężyca i Holendry Kuźmińskie. Z naszych wyliczeń wynika, że gdyby na Wiśle pojawiła się taka duża powódź jak ta z 1962 r., to tylko w rejonie Warszawy uzyskalibyśmy efekt jej redukcji w granicach 40-50 cm. To naprawdę dużo.
Ostatnio zmieniany: 10 lata 2 tygodni temu przez Mirosław Kowalczuk.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

O:Media - nasze sprawy 10 lata 22 godzin temu #878

  • Mirosław Kowalczuk
  • Mirosław Kowalczuk Avatar
Na portalu Gazety Goleniowskiej ukazał się artykuł którego treść zamieszczam poniżej. Może ktoś z Kolegów będzie zainteresowany tym tematem

Konsultacje przed inwestycją - 2009-07-21, 10:06

Na terenie 192 nadleśnictw (w tym Nadleśnictwa Goleniów) przewiduje się odbudowę i budowę obiektów, które mają poprawić stosunki wodne na terenach leśnych. Powstaną lub zostaną odtworzone zniszczone oczka wodne, stawy, groble i inne obiekty, których rolą będzie zatrzymywanie wody w lasach.
Każdy ma prawo zapoznać się z planami inwestycyjnymi i wypowiedzieć na ten temat w ramach prowadzonych obecnie konsultacji społecznych.

Więcej informacji na ten temat można znaleźć na stronie internetowej Nadleśnictwa Goleniów start.lasy.gov.pl/web/goleniow/28 oraz na stronie internetowej www.ckps.pl w zakładce "retencja nizinna w lasach'. Informacje na temat inwestycji planowanych na terenie naszego nadleśnictwa można uzyskać również w jego siedzibie w Goleniowie przy ul. Parkowej.

Źródło GG http://www.goleniowska.com/indexdetail.php?oferta_id=6230
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

O:Media - nasze sprawy 9 lata 9 miesiąc temu #1003

  • Mirosław Kowalczuk
  • Mirosław Kowalczuk Avatar
Poprawili naturę - (pp)źródło Gazeta Goleniowska
http://www.goleniowska.com/material,Poprawili_nature,6603.html

2009-09-29, 11:57

Sztuczne tarlisko dla troci i łososi wybudowano na jednym z dopływów Iny na terenie gminy Goleniów. Już za miesiąc okaże się czy będzie przez ryby wykorzystywane.

Stanowisko powstało z inicjatywy członków Towarzystwa Przyjaciół Rzek Iny i Gowienicy. Jak tłumaczy jeden z nich, Mirosław Kowalczuk, na tarło najlepiej nadają się strumienie i rzeczki o żwirowym podłożu, że jednak takich miejsc w dopływach Iny jest bardzo mało, odrobinę poprawiono przyrodę, wykładając 30-metrowy odcinek rzeczki 14 tonami żwiru.
Okres tarłowy łososiowatych powinien się rozpocząć w listopadzie. Od 1 października obowiązuje zakaz ich połowu.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

O:Media - nasze sprawy 9 lata 9 miesiąc temu #1004

  • Mirosław Kowalczuk
  • Mirosław Kowalczuk Avatar
Wielkie stado lipienia wpuszczone do Iny
źródło -Radio Szczecin http://radio.szczecin.pl/index.php?idp=0

1500 sztuk narybku lipienia wpuścili do Iny członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół Rzek Iny i Gowienicy. Mają nadzieję, że uda im się odtworzyć stado tej szlachetnej ryby.

Gatunek ten, w wyniku fatalnie prowadzonej gospodarki wodnej i
zanieczyszczenia wody, zniknął z Iny w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Prowadzone już drugi rok z rzędu zarybianie ma odtworzyć stado i, jak mówi jeden z członków stowarzyszenia Mirosław Kowalczuk, pozwolić wędkarzom na stosowanie techniki łowienia znanej im póki co głównie z amerykańskich filmów.

Członkowie stowarzyszenia w tym roku wpuścili już do Iny i Gowienicy
około pół miliona sztuk narybku łososia, troci i pstrąga. Akcję
zarybiania prowadzą już od kilku lat, a łososiowate na dobre już się w rzekach zadomowiły.

P.S. Co ważne a nie zostało opisane to to, że wszystko co robimy - robimy wspólnie przy ścisłej współpracy z ZOPZW i ZZMiUW w Szczecinie. Niektóre wypowiedziane informacje jednak nie trafiają na strony gazet czy audycji radiowych stąd mój dopisek P.S.
Takie prawo mediów.

Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

O:Media - nasze sprawy 9 lata 9 miesiąc temu #1028

  • Mirosław Kowalczuk
  • Mirosław Kowalczuk Avatar
2009-10-06, 10:36 źródło -Gazeta Goleniowskahttp://www.goleniowska.com/material,Przypilnuja_tarlisk,6642.html

Przypilnują tarlisk - (pp)
Rozpoczęła się w ubiegły weekend akcja wymierzona w kłusowników czekających na tarło troci, pstrągów i łososi.

O efektach - mandatach na łączną kwotę 1800 zł - już informowaliśmy. Mirosław Kowalczuk, członek Towarzystwa Przyjaciół Rzek Iny i Gowienicy i zarazem zastępca komendanta goleniowskiej Straży Miejskiej, powiadomił nas natomiast, że to nie koniec kontroli. Mają być one prowadzone zarówno w dzień, jak i w nocy, a za kilka tygodni, gdy ryby zaczną wpływać na tarliska, "rybne patrole" ruszać będą w teren praktycznie kazdego dnia. Sprawcom drobnych wykroczeń jak odłów niewymiarowych ryb bądź wędkowanie bez uprawnień grożą mandaty od 200 zł w górę, kłusownikom zaś - sprawy karne i grzywny do 5 tysięcy złotych.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

O:Media - nasze sprawy 9 lata 8 miesiąc temu #1086

  • Mirosław Kowalczuk
  • Mirosław Kowalczuk Avatar
Tarło pod specjalnym nadzorem - (pp)źródło: http://www.goleniowska.com/material,Tarlo_pod_specjalnym_nadzorem,6861.html

2009-11-15, 00:21

W Inie, Gowienicy i zasilających te rzeki strumieniach w najlepsze trwa już tarło ryb łososiowatych. Przed kłusownikami przez całą dobę bronią ich pasjonaci wędkarstwa i służby mundurowe.

W dopływach największych rzek powiatu goleniowskiego najwięcej jest obecnie troci wędrownej, która kopie gniazda w żwirowym podłożu. Jedno ze stanowisk zostało wybudowane przez członków Towarzystwa Przyjaciół Rzek Iny i Gowienicy, którzy dzięki temu mają okazję po raz pierwszy przyjrzeć się z bliska temu zjawisku. "Piękny widok", mówi jeden z nich, Mirosław Kowalczuk. "Do tej pory takie sceny oglądaliśmy tylko na filmach z serii National Geographic, teraz z bliska widzimy stado troci wchodzące na tarło. I robimy wszystko, by ryby ochronić. Dyżurujemy na zmianę przez całą dobę, wspomagają nas różne służby mundurowe. Kłusowników w okolicy nie brakuje, był już zresztą przypadek, że przegoniliśmy dwóch ludzi schodzących w nocy z latarkami nad rzekę. Nie szli przecież nazrywać kwiatów".
Kłusownictwo jest w polskim prawodawstwie traktowane jako przestępstwo, za popełnienie którego grożą wysokie grzywny i kara pozbawienia wolności do lat dwóch. Ryby łososioate - troć, pstrąg i łosoś - objęte są do końca grudnia okresem ochronnym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Nasi Sponsorzy

Copyright © Towarzystwo Przyjaciół Rzek Iny i Gowienicy 2019
Wdrożenie strony: Jacek Nadolny w oparciu o CMS Joomla

Strona zbudowana w oparciu o szablon
TFJ Green - Joomla 3 Templates